Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
195 postów 405 komentarzy

Trzy filary programu gospodarczego

Cezary Mech - http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii

Efektywność rynku kapitałowego a OFE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Podejście uznające inwestycje w obligacje za te gorsze, nie ma żadnego uzasadnienia teoretycznego; wprost przeciwnie, państwo wypuszcza obligacje i jest to podstawowa forma finansowania deficytu budżetowego.

Drastycznemu obniżeniu składki, która wpływa na konta emerytalne OFE, towarzyszy szokująca krytyka inwestycji w papiery rządowe która wywraca dotychczasowe paradygmaty panujące w dziedzinie wiedzy finansowej. Z przyczyn edukacyjnych wymaga to szerszego sprostowania i wyjaśnienia. Gdyż uchwalona decyzja oznacza forsowanie rozwiązań niekorzystnych zarówno z punktu widzenia przyszłych emerytów, jak i rozwoju krajowego rynku kapitałowego, świadcząc o dużej desperacji decydentów, w stanie bardzo ciężkiej sytuacji finansów publicznych. Jest przyznaniem do tego, że system finansów publicznych jest systemem niewydolnym, generującym olbrzymie deficyty, nad którymi władze nie są w stanie zapanować. Proponowane zmiany w systemie są błędne, gdyż nie usprawniają systemu emerytalnego, nie polepszają stanu finansów publicznych, ani też nie obniżą kosztów pozyskiwania długu, a na pewno będą miały wiele negatywnych skutków, w tym związanych z obniżeniem płynności rynku kapitałowego. 

To prawda, że PTE mają zyskowność znacznie wyższą niż dochody, jakie generują dla swoich klientów. W swojej działalności nie zaskarbiły sobie przychylności ze strony przyszłych emerytów, forsując rozwiązania, które nie zawsze były korzystne dla tych, którym służą. Przyczyniły się też do likwidacji nadzoru emerytalnego. Niemniej nieefektywność ich funkcjonowania powinna być bodźcem do reformy systemu, do podniesienia jego konkurencji, a nie zmian, których ofiarami staną się przyszli emeryci. Oile można krytykować OFE za brak efektywności, o tyle trzeba zwrócić uwagę, że w sumie wg zeszłorocznych danych pobrały one opłaty w wysokości 1,38 proc. aktywów, a w ujęciu długoterminowym są poniżej 1 proc. aktywów, czyli pod względem kosztowym działają taniej niż inne instytucje rynku kapitałowego. Pokazuje to, że uwaga państwa powinna skupić się na zwiększeniu efektywności instytucji finansowych w pozostałych działach, ponieważ obecne dążenie do tego, żeby przerzucić odpowiedzialność za świadczenia emerytalne na zapobiegliwość obywateli może wiązać się ze stratami spowodowanymi brakiem efektywności rynku kapitałowego.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie emerytalne na przyszłość, to zaprezentowane propozycjesą wyjątkowo błędne. Jedynie propozycje dotyczące możliwości dodatkowego oszczędzania w OFE są spełnieniem postulatów, które były prezentowane w raporcie UNFE „Bezpieczeństwo dzięki zapobiegliwości” już dziesięć lat temu. Chociaż w zaprezentowanej postaci niewątpliwie preferują podatników płacących 32-proc. stawkę i zwiększają koszty systemu poprzez uległość względem innej grupy interesów i tworzenie niepotrzebnego subkonta. W praktyce postulowane zmiany powodują, że tak naprawdę ZUS w I filarze będzie otrzymywał nie 12,22 proc. naszych wpłat, a 17,22 proc. Różnica polega na sposobie waloryzowania, które gdyby były oparte na rentowności obligacji to nie byłyby tak niekorzystne i fundamentalnie istotne, ponieważ na takiej samej zasadzie można byłoby również pozostałą kwotę przekazywać do ZUS-u i waloryzować na poziomie zmian WIG-u na warszawskiej giełdzie.

Instytucje finansowe są instytucjami kluczowymi dla funkcjonowania gospodarki. Po to, aby gospodarka się rozwijała konieczne jest takie ich uregulowanie, by były efektywne, ale też i niezbyt kosztowne. Posiadanie efektywnego rynku kapitałowego jest konieczne dla rozwoju gospodarczego, a instytucje finansowe prawidłowo funkcjonujące powodują alokację środków od tych, którzy mają oszczędności, w kierunku tych, którzy mają pomysły na zainwestowanie powierzonych środków. Jeśli system finansowy nie działa sprawnie, a ilość inwestowanych środków jest mniejsza od optymalnej, obniża to poziom inwestycji, powstawania miejsc pracy, jak i potencjał PKB.

Odpowiedzią na nieefektywność funkcjonowania systemu kapitałowego w Polsce, jak też nadmierne koszty pośrednictwa nie jest ograniczenie środków, które wpływają na ten rynek, jak i ograniczanie możliwości wyboru OFE, lecz dążenie do jego prokonkurencyjnego uregulowania. Odpowiedzią na te obawy, które zostały zgłoszone, a dotyczące kosztowności, powinno być dążenie do zwiększenia efektywności funkcjonowania systemu, ponieważ samo ograniczenie przekazów środków nie spowoduje zmniejszenia kosztochłonności rynku kapitałowego, co powinno być kluczowym celem, a ewentualna krytyczna diagnoza powinna być tylko i wyłącznie przyczynkiem do tego, by chcieć podjąć konieczne wezwania.

Tymczasem kwintesencją  podjętych decyzji jest zmiana trwałych zobowiązań państwa, z których nie można się wycofać, na zobowiązania, które zostaną przeniesione do ZUS,  już obecnie mający problemy z regulowaniem swoich zobowiązań. Z wcześniejszych publikacji ministra finansów wiadomo, że doskonale te problemy zdiagnozował, stwierdzając, że zobowiązania w postaci obligacji są – ze względu na fakt, że obligacje zakupują inwestorzy zagraniczni, jak i prywatni -  zobowiązaniami trwałymi. Podczas gdy zobowiązania dotyczące długu pozabilansowego ZUS-u są zobowiązaniami, na które państwo ma wpływ i może je modyfikować. Przykłady polegające na wymuszonym przez KE, ratowaniu finansów publicznych poprzez obniżenie nie tylko świadczeń pracowniczych, ale również wypłacanych emerytur powinien być ostrzeżeniem dla nas. Fakt powiązania możliwości udzielenia pomocy przez instytucje międzynarodowe z redukcją wydatków emerytalnych powinien być przestrogą i ukazuje, że zabezpieczenie zobowiązań państwa względem swoich obywateli w postaci zobowiązań emerytalnych, jest zdecydowanie słabiej chronione w porównaniu z tymi, które dotyczą silniejszego zabezpieczenia inwestorów.

W chwili zdiagnozowania kosztów rynku finansowego jako wysokich zadaniem państwa powinno być dążenie do ich obniżenia z korzyścią dla wszystkich uczestników rynku. Dzięki temu mogłoby być podejmowanych więcej inwestycji, co okazałoby się zyskowne dla całej gospodarki. Jeśli nastąpi obniżenie przekazów do segmentu emerytalnego, to wraz z jego ograniczeniem ilość graczy na tym rynku ulegnie zredukowaniu – a cały rynek będzie bardziej uzależniony od inwestorów zagranicznych, ze wszystkimi negatywnymi, płynnościowymi konsekwencjami ograniczającymi efektywność jego funkcjonowania. To, co jest charakterystyczne to, że przy tak krytycznej diagnozie nie zostało zaproponowane nic, co obniżałoby koszty pośrednictwa przy emisjach długu skarbu państwa, ani też ograniczenie kosztów zarządzania aktywami w kraju nie zostały w żaden sposób systemowy, czy też jednostkowy poruszone. Dotyczy to również przykładów, kiedy Ministerstwo Finansów emitowało zadłużenie zagraniczne z olbrzymimi premiami i gdy była olbrzymia nadsubskrybcja ukazująca nieefektywność tych emisji. Wprost przeciwnie, były one przedstawione jako te, które są nadal korzystne.

Zainteresowanie regulatora powinno iść raczej w takim kierunku, aby system finansowy był bardziej efektywny, emisje korzystniej lokowane, a koszty zaciągania długów niższe. Ograniczenie przekazywanych środków, w praktyce oznacza, że będzie wydatkowanych więcej środków budżetowych, przy jednoczesnym powstawaniu większych zobowiązanie po stronie ZUS-u. W praktyce powinno to oznaczać, jeśli rynek jest efektywny, zwiększenie ryzyka państwa, a przez to i marży przy kolejnych emisjach. Dlatego zaproponowane działania przyniosą skutki odwrotne od tych, które są nagłaśniane.

Podejście uznające  inwestycje w obligacje za te gorsze, nie ma żadnego uzasadnienia teoretycznego; wprost przeciwnie, państwo wypuszcza obligacje i jest to podstawowa forma finansowania deficytu budżetowego. A obligacje są chętnie kupowane, mimo że mają niższy dochód, dla niskiego ryzyka, jakie się wiąże ze spłatą tkwiących w nich zobowiązań. Właśnie bezpieczeństwo emerytalne środków powoduje, że inwestycje w obligacje stają się typowe dla rynku emerytalnego. Nie należy też inwestycji w instrumenty ryzykowniejsze traktować jako lepsze, bo te, po pierwsze, ze względu na wyższe ryzyko muszą generować odpowiednio wysokie zyski, a ponadto musi być możliwość lokowania środków w instrumenty bezpieczne w sytuacji, gdy nie ma odpowiednio zdywersyfikowanych aktywów, w które zainwestują instytucje zarządzające naszymi pieniędzmi. Nie jest rozwiązaniem kupowanie bardziej ryzykownych klas aktywów, bez patrzenia na ryzyko, jakie te inwestycje generują dla portfela funduszu emerytalnego.

Należy też pamiętać, że zmniejszenie składki o tę wielkość, którą OFE inwestują w instrumenty dłużne, nie doprowadzi do automatycznej realokacji portfela w kierunku inwestycji akcyjnych. Jeśli dotychczasowe inwestowanie w instrumenty dłużne było racjonalne ze względu na korzyść emeryta, to zmniejszenie wymiaru składki nie powinno zmienić struktury inwestycji. W efekcie nadal znaczna część składki powinna być inwestowana w instrumenty dłużne, świadcząc o tym, że niezależnie od trafności diagnozy, świadczyłoby jedynie o braku wiedzy na temat praw funkcjonujących w świecie finansów. A nawet gdyby stało się inaczej – gdyby od tej chwili cała składka była inwestowana w instrumenty akcyjne, to taki efekt działań powinien być przedmiotem naszego niepokoju, gdyż oznaczałoby to bardzo ryzykowne inwestycje, które mogą spowodować potężne straty w sytuacjach kryzysowych.

 

Funkcjonowanie OFE musi ulec zmianie i jest w tym wielka rola regulatora, ale proponowane rozwiązania powinny być odmienne od tych, które słyszymy zostało przyjęte. Należałoby pamiętać o tym, że OFE są oparte na efektywności rynku kapitałowego, a więc powinna istnieć konkurencja i powinno być wprowadzone przeciwdziałanie koncentracji OFE w celu zagwarantowania efektywności funkcjonowania rynku. Zlikwidowany nadzór należy odtworzyć po to, aby zagwarantować, że nie ma żadnych przepływów i strat OFE związanych z nieuczciwością zarządzających. Niestety przyjęte propozycje nie zawierają tych działań, ponadto skurczenie rynku w ramach redukcji składki prawdopodobnie doprowadzi do jeszcze większej koncentracji. Nic nie mówi się o konieczności efektywnego funkcjonowania rynku, a w przypadku likwidacji minimalnej stopy zwrotu wprowadzenie różnego typu benchmarków będzie tylko i wyłącznie petryfikowało strukturę i oddziaływało negatywnie na cały rynek kapitałowy w Polsce.

Wszystko wskazuje na to, że po przyjęciu proponowanych zmian wystąpi olbrzymia presja na obniżanie emerytur i ich wymiaru w porównaniu z ostatnią płacą, ustawowe przedłużanie okresu zatrudnienia i to nawet na okres, kiedy się choruje i ma mniejszą efektywność. A zapoczątkowane obecnie podwyżki podatków i składek będą wywierały stałą presję na przedsiębiorstwa i aktywność gospodarczą w Polsce i wypychały młode pokolenie do szukania zatrudnienia w efektywnych firmach Europy Zachodniej. To z kolei przy przejściu znacznej części Polaków z okresu mobilnego (do 44 lat) w wiek starszy i niemobilny spowoduje, że obciążenie demograficzne wzrośnie ponaddwukrotnie. Będziemy mieli taką sytuację, że na jedną osobę w wieku poprodukcyjnym będzie przypadała jedna osoba w wieku produkcyjnym, co w sytuacji braku zabezpieczenia kapitałowego i bez efektywnej polityki prorodzinnej jest tragicznym prognostykiem w obliczu wyzwań, jakie stoją przed Polską w rozpoczynającym się nowym dziesięcioleciu. A decydując się na przerzucenie zobowiązań emerytalnych do części podatkowej działamy na przekór istniejącym trendom, zwłaszcza w sytuacji starcia z wyzwaniami finansowymi związanymi z nadejściem „demograficznego tsunami” przed którym się nie zabezpieczamy. Dyskutując na temat konieczności reformy emerytalnej, spowodowanej demograficznym tsunami, protestując przeciwko ograniczeniu wpłat do OFE zamiast wymuszenia zwiększenia ich efektywności, pamiętamy o tym, że nie mając majątku na starość, staniemy się krajem w większym stopniu uzależnionym od przyszłych wpływów podatkowych, które z przyczyn demograficznych będą zanikały.

Dr Cezary Mech jest byłym prezesem UNFE podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów i zastępcą szefa Kancelarii Sejmu

KOMENTARZE

  • @Mariovan
    he he... pełna zgoda.

    Jeżeli JA jako jednostka od 20 lat żyję samodzielnie bez deficytu i wypuszczania obligacji, jeżeli MY jako zwykła 4-osobowa rodzina funkcjonujemy BEZ DEFICYTU od 10 lat, to znaczy że państwo też może.

    Państwa niektóre (Rzym za cesarza Augusta) nie miały długu publicznego, a były mocarstwami.

    Nie można dać sobie robić wody z mózgu - deficyt to po prostu nadwyżka wydatków nad przychodami. Wystarczy skrócić wydatki, by zmniejszyć deficyt, a w dłuższej perspektywie całkowicie go zlikwidować.
  • @
    Miło że Pan tutaj jest.

    Jako laik muszę poczytać na spokojnie. Wtedy może coś sensownego dodam od siebie.

    Jest Pan moim ulubionym ekonomistą.

    Nadto widać że Pan myśli po Polsku. Mam nadzieję że gdy wygra Kaczyński i będzie mógł utworzyć rząd Pan zostanie ministrem finansów a nie Pani Zyta Gilowska czy jak się ona tam nazywa. Pan jest po prostu lepszym ekonomistą. Jeśli zdecyduje się na Gilowską to widać ze będą decydowały inne względy. ale społeczeństwo nie jest zainteresowane innymi względami

    Pozdrawiam Pana
  • @gryf
    Wbrew temu co Pan sądzi OFE nie mają obowiązku inwestowania w obligacje. Ustawa o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych wprowadza limity maksymalne dla poszczególnych kategorii lokat OFE, ale nie wprowadza limitu miminalnego dla pojedyńczych kategorii lokat takich jak obligacje SP.
  • Szanowni Państwo!
    Dziękuję za duże zainteresowanie artykułem dotyczącym istotności rynku kapitałowego jak i konieczności właściwego uregulowania instytucji finansowych, jako tych które właściwie alokują oszczędności w kierunku ich produktywnego wykorzystania. Ze względu na silne zainteresowanie wyliczeniami dotyczącymi finansowych konsekwencji prowadzenia polityki antyrodzinnej za tydzień zaprezentuję artykuł dotyczący rachunkowości międzygeneracyjnej.
    Dla wszystkich zastanawiających się nad sensownością istnienia długu państwa zalecam lekturę podręczników od ekonomii. Ja ze swej strony polecam lekturę mojego pierwszego artykułu który zamieściłem na NE. Dla niecierpliwych cytuję kluczowy fragment:
    „O ile koniecznym staje się doprowadzenie do zwielokrotnienia ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych, jak i przedsiębiorstw tworzących miejsca pracy w naszym kraju, o tyle ze względu na kończąca się debatę w UE nt. harmonizacji finansów publicznych, która nie dociera do opinii publicznej, powinniśmy zacząć od konieczności zmiany sposobu uchwalania budżetu w Polsce. Budżet musi mieć charakter zadaniowy i być konstruowany przy wykorzystaniu algorytmów uwzględniających na ile dane wydatki są prorozwojowe i poszerzają bazę podatkową w przyszłości, a na ile mają charakter wegetatywny z których należy zrezygnować by nie powiększać problemów budżetowych w przyszłości. Inaczej grozi nam to, że zostaniemy zmuszeni do mechanicznego cięcia wydatków, także tych przynoszących znaczące dochody budżetowe w przyszłości. Należy oprzeć się na modelu optymalizującym wydatki budżetowe, który by informował jakie wydatki mogą zostać sfinansowane z kredytu, ponieważ w przyszłości nakłady w całości zostaną zwrócone w postaci wyższych dochodów podatkowych państwa. W całym procesie istotna jest diagnoza problemów jak i branie przykładów z polityk państw które z sukcesem regulują procesy gospodarcze. Jednocześnie warto podkreślić, że jeśli diagnoza zostanie źle postawiona, to i wprowadzany plan naprawczy również będzie błędny. A jeśli zagrożenia nie zostaną zauważone to wystąpią z niszczącą siłą w przyszłości. Dlatego warto na tym etapie rozważań należy pokusić się o analizę sytuacji która obecnie występuje w naukach ekonomicznych, a która dotyczy panujących paradygmatów teorii wzrostu. […] Przy tej okazji warto zastanowić się, czy w poprzednich dziesięcioleciach podejmowano właściwe decyzje dotyczące finansów publicznych oraz czy paradygmat dotyczący zrównoważenia deficytów budżetowych forsowany w nowych rozwiązaniach unijnych jest właściwy, oraz w jaki sposób oddziałuje on na kondycję gospodarki. Trzeba zadać sobie także pytanie, w jaki sposób jego zastosowanie wpływa na potencjał rozwojowy Polski w szczególności. […] Akceptujemy zachowanie publicznej gospodarki finansowej której analogia w finansach przedsiębiorstw by polegała na bilansowaniu przepływów gotówkowych, gdzie po stronie dochodów byłyby zarówno gotówkowe wpływy ze sprzedaży, jak i dochody ze zbycia majątku, podczas gdy po stronie wydatków byłyby zarówno gotówkowe koszty jak i wydatki inwestycyjne, a w rachunku wyników nie byłoby kosztów amortyzacji. Działalność tak ocenianych firm skończyłaby się dobrze znanym określeniem „gospodarki rabunkowej”. A przecież w ten właśnie sposób oceniamy działania w zakresie finansów publicznych Polski. Absurdalnie uważamy że „masowa wyprzedaż majątku w procesie prywatyzacji to niezbędne kroki dla zachowania finansowej stabilności, a cięcia w wydatkach rozwojowych to bolesne, a konieczne reformy”. Dlatego w procesie tworzenia budżetu istnieje konieczność odmiennego spojrzenia na paradygmat finansów publicznych oraz na kwestię jego deficytu. Należałoby przyjrzeć się temu, na co wydatki są przeznaczane. Nie jest właściwe przekonanie, że jedynie obciążają one wynik budżetu państwa, gdy w segmentach dotyczących ZUS-u i NFZ-u patrzy się na nie jako na instytucje z założenia zdolne w przyszłości do pokrywania wydatków z przyszłych składek związanych z przyrostem ilości pracowników, jak i ich wynagrodzenia. Gdyby spojrzeć w ten sam, ale wyliczalny sposób na inne wydatki budżetowe, to mielibyśmy bardziej obiektywną ocenę w jakiej skali generują one możliwość pokrywania w przyszłości istniejących nakładów. W dążeniu do zrównoważenia budżetu należałoby przyjrzeć się odmiennie wydatkom o charakterze wegetatywnym, od tych o charakterze rozwojowym. A przecież gdy inwestycje infrastrukturalne, czy też inwestycję w wiedzę ludzi są trafione, to przyczyniają się do zwiększenia bazy podatkowej i sfinansowania wydatków na nie poczynione łącznie z kosztami kapitałowymi. Inwestycje infrastrukturalne powiększają możliwość obniżenia kosztów funkcjonowania gospodarki, mogą przyciągnąć inne inwestycje jak i też wygenerować miejsca pracy. Również inwestycje w wiedzę ludzi w postaci wykształcenia i szkoleń są tymi, które trafnie realizowane prowadzą do większej wydajności pracy. Co powoduje wyższą wartość dodaną gospodarki, a po opodatkowaniu wyższe dochody budżetu. Podnoszenie efektywności administracji, aczkolwiek kosztowne to efektywnie przeprowadzone może okazać się opłacalne jeśli przyciągnie inwestycje oraz zwiększy bazę podatkową. A nieracjonalne oszczędzanie na administracji może prowadzić do powstania sytuacji patologicznych odstraszających od zaangażowań gospodarczych. Gdy spojrzymy na służbę zdrowia, to widzimy, że ten segment mimo pozorów nie jest jednoznacznie wegetatywny. Służba zdrowia jest kosztem, ale może się okazać, że nakłady na nią mogą przedłużać okres aktywności zawodowej, a więc i płacenia podatków, jak i też usług, które nie są ewidencjonowane, a które przynoszą zwiększenie dobrobytu społeczeństwa. Dlatego wydaje się, że potrzebne jest zupełnie nowe spojrzenie, oraz nieco inny paradygmat dotyczący racjonalizacji wydatków służb publicznych, dążący w takim kierunku, który efektywnie powiększałby bazę podatkową. Powinna dokonać się stała optymalizacja wydatków publicznych, a nie ich prosta redukcja. Należałoby rozszerzyć i pogłębić rachunek optymalizacyjny na wzór tego który stosujemy w finansach przedsiębiorstw, gdzie dokonywane inwestycje nie są kosztami przedsiębiorstw, ale są inwestycjami, które przedsiębiorstwa starają się tak przeprowadzić, aby przyszłe zyski pokryły ich koszty i umożliwiły ich spłacenie w procesie wyznaczania NPV. Na tym tle analizując działania budżetów państw które mimo znaczących deficytów miały wydatki ustawione prorozwojowo, możliwe że były one racjonalne przy jednoczesnym braku wiedzy o stopniu ich trafności.
    Możliwe, że ostatnie zmiany, wprowadzenie nowych paradygmatów, które penalizują każdy deficyt budżetowy[!] niezależnie od tego skąd on pochodzi i jak jest tworzony, są błędne i prowadzą do sytuacji zapaści finansów publicznych. Brak koniecznych nakładów doprowadzi do zmniejszenia bazy podatkowej i spowoduje, że narosłe olbrzymie zobowiązania pozabudżetowe, jak i cały system finansów publicznych utworzy piramidą finansową która się zawali na nadchodzące pokolenie. Gdyż obecnie narastają bardzo szybko zobowiązania, które nie tylko nie rejestrowane i optymalizowane, ale za którymi nie idzie poszerzenie bazy podatkowej. Po wojnie, możliwe że nawet nie zdając sobie z tego sprawy, społeczeństwa Europy Zachodniej dostarczając środków i patrząc mniej rygorystycznie na budżet, wydatkowały na rodziny. Zostawiały im środki, dzięki czemu mogły się rozwijać, a nakłady na dzieci nie traktowano jako jedynie elementu kosztowego, a „generowano” nowych dobrze wykształconych podatników, którzy w przyszłości finansowali zaciągnięte zobowiązania na rzecz starszej generacji. Dzięki wydatkom na inwestycje obniżano koszty funkcjonowania gospodarki, jak i też przyciągano nowych inwestorów. Zwiększone nakłady na szkolnictwo przyczyniały się do wzrostu wydajności pracy, a w przyszłości generowały podatki, które rosły znacznie szybciej niż występujące w tym czasie wymagalne zobowiązania. Wydatki na zdrowie przedłużały aktywność i długość życia. Możliwe, że tymi wszystkimi działaniami rządził przypadek. Natomiast dzisiejsze działania w Polsce opodatkowujące rodziny wielodzietne, oszczędności na ich wykształceniu spowodują, że społeczeństwo się starzeje i nie będzie tych, którzy mogliby w przyszłości spłacić narosłe zobowiązania. Ponadto oszczędności na inwestycjach odstraszą inwestorów, nawet jeśli finanse publiczne będą miały pozory zdrowia. Brak odpowiednich nakładów na szkolnictwo negatywnie odbije się na wydajności i innowacyjności pracy, co przyczyni się do tego, że baza podatkowa zmaleje nie tylko w ujęciu ilościowym, ale i jakościowym. Oszczędności na zdrowiu mogą doprowadzić do tego, że okres aktywnego działania będzie krótszy.
    Gdy patrzymy na Polskę, widzimy duże niebezpieczeństwo, że to właśnie u nas zogniskują się błędy w rachunkowości europejskiej. Ślepe dążenie do obniżki deficytu bez sprawdzania, w jakim stopniu zaspokajamy wymagania konieczne do rozwoju gospodarki opartej na wiedzy, doprowadzi do tego, że Polska będzie nie tylko starzejącym się społeczeństwem, szybko tracącym bazę podatkową, ale też będzie słabiej rozwijającym się krajem, odtrącającym tę część gospodarki, która jest oparta na wykorzystaniu wysokich kwalifikacji. Brak odpowiednich nakładów i nieefektywna administracja doprowadzi do tego, że młode pokolenie będzie wypychane do tych państw, w których istnieją liczne i efektywne organizacje gospodarcze, tam, gdzie są generowane miejsca pracy. Przyczyni się to w konsekwencji do pogorszenia sytuacji panującej w finansach publicznych naszego kraju. Dlatego w debacie dotyczącej paradygmatów gospodarczych nowe spojrzenie na kwestie finansów publicznych oraz na wydatki publiczne powinno stać się priorytetem, a stanowisko nieracjonalnego fiskalizmu należałoby zarzucić i to niezależnie od tego jakie autorytety go propagują.”
    Wszystkich czytelników serdecznie pozdrawiam
    Cezary Mech
    PS. Przepraszam za tak późną sugestię dotyczącą proponowanej lektury, ale jestem aktualnie na służbowym wyjeździe za granicą i mam utrudniony dostęp do Internetu.
  • @Tomasz Urbaś
    "PS O to zagadnienie pytałem w czasie dyskusji z P. Pelcem, nie padła odpowiedź, co tym bardziej mnie intruguje :-)"
    Skoro zostałem wywołany do tablicy to powtórzę jeszcze raz tylko może dokładniej:
    1. Problemem jest czy podaż instrumentów ze strony OFE (nawet wtedy gdy wypłaty zaczną przeważać na wpłatami ze względu na pogarszającą się sytuację demograficzną) spotka się z popytem na te instrumenty (wówczas pracujących, inwestorów zagranicznych etc. czy nie).
    2. Nie wiadomo dziś jak ten proces będzie przebiegał, bo wciąż nie mamy ustawy określające kto będzie wypłacał dożywotnie emerytury kapitałowe. Jeśli będą to instytucje rynkowe (zakłady ubezpieczeń na życie lub specjalnie powołane zakłady emerytalne) wówczas podaż instrumentów ze strony OFE spotka się z popytem ze strony tych instytucji, które następnie będą generowały niewielką ich podaż związaną z bieżącą wypłatą emerytur. Inaczej jeżeli zwycięży krążące gdzieś po korytarzach Ministerstwa Pracy widmo pomysłu wypłaty przez ZUS (a więc na na zasadach repartycyjnych). Wówczas podaż ze stony OFE nie spotka się z popytem ze strony tej instytucji.
    3. Na pewno sytuacji nie poprawia obecna zmiana zafundowana nam przez rząd premiera Tuska - przez 11 lat oszczędzaliśmy w OFE 7,3% naszej pensji i te środki będą podstawą naliczania naszych emerytur dożywotnich, tymczasem od 1 maja tego roku składka przekazywana do OFE zostanie obniżona jedynie do 2,3% i ew. stopniowo podnoszona w kolejnych latach...
  • @Andrzej Madej
    Napisał Pan do Ministra Mecha:"Trochę żałuję, że rzecznikiem swobodnego wejścia na ten rynek nie był Pan 12 lat temu kiedy, m.inn. ja kierowałem do ówczesnych architektów reformy emerytalnej, publiczne postulaty o czwarty, całkiem dobrowolny filar ubezpieczeń emerytalnych. Proponowałem by, objęte ulgami podatkowymi konta emerytalne, prowadzone były w przedsiębiorstwach maklerskich.(...)
    Żałuję też, że był Pan wówczas nieufny wobec Pracowniczych Towarzystw Emerytalnych, które miały szanse poszerzyć ofertę ubezpieczeniowych graczy w trzecim filarze. Konsekwencja KNUiFE w zwalczaniu tej ustawowo dopuszczanej formy, kosztowała mnie i wielu roztropnych praktyków życia gospodarczego, ponad rok tłuczenia głową w mur. I sporo zmarnowanych pieniędzy. Też."

    UNFE zawsze było zwolennikiem dodatkowych dobrowolnych oszczędności emerytalnych - opublikowało poświęcony temu raport "Bezpieczeństwo dzięki zapobiegliwości" (2001), w którym wskazywało na konieczność rozwoju dodatkowych dobrowolnych oszczędności emerytalnych w tym PPE oraz wprowadzenie możliwości dodatkowych dobrowolnych oszczędności w OFE.

    Natomiast UNFE nie miało prawa inicjatywy ustawodawczej.
    Trudno natomiast Ministrowi Mechowi czynić zarzuty za działania KNUiFE - powstało ono po likwidacji UNFE i kierował nim profesor J.Monkiewicz.

    Jeśli chodzi o ulgi podatowe, to udało się zachować w PPE ulgę w podatku od inwestycji po wprowadzeniu tzw. podatku Belki. Natomiast ulga w podatku dochodowym w przypadku składki podstawowej opłacanej przez pracodawcę prowadziłaby do tego, że wypłata byłaby niższa (obecnie podatek płaci pracownik a nie pracodawca, zatem nie obniża on składki, przy zmianie formułu inwestowano by tyle samo, tylko potem jeszcze trzeba by odtrącić podatek)...
  • @Tomasz Urbaś
    "W systemie repartycyjnym buforem jest budżet państwa (przejmowanie nadwyżek - początki u Bismarka i w PRLu lub dotacje - obecnie w Polsce). W systemie kapitałowym nadwyżki są lokowane w rezerwę aktuarialną (aktywa funuszu), a niedobór jest finansowany ze sprzedaży tych aktywów funduszu. "

    System bismackowski był systemem kapitałowym nie repartycyjnym. Systemy repartycyjne to wynalazek lat trzydziestych ubiegłegu wieku.
    W systemie kapitałowym o zdefiniowanej składce w fazie oszczędzania nie ma rezerw aktuarialnych. One występują w systemie kapitałowym o zdefiniowanym świadczeniu, a w systemie o zdefiniowanej składce tylko w fazie wypłaty dożywotnich emerytur kapitałowych (u nas od 2014 roku).
  • @Marek Kajdas
    "Zatem inwestować, (...) jednak nie w papiery. Nimi rozpalam ogień w piecu CO."
    Nie da się, są zdematerializowane :-)
  • @Tomasz Urbaś
    "Czy spotkał się Pan z analizami kształtowania się wielkości aktywów OFE w związku z tendencjami demograficznymi? Na przykład w perspektywie do 2060 r. (analogicznie jak ZUS)" Uwzględniających obecne zmiany? - nie widziałem
  • @Jerzy Wawro
    "To gra na upadek państwa."
    Dokładnie odwrotnie - to gra jak ocalić Państwo całkowicie nie radzące sobie z demografią.
    Konieczne są działania w dwu kierunkach - jedne dotyczące systemu emerytalnego, by zmniejszyć obciążenia przyszłych pracujących (i to zrobiono w latach 1997-1999, a teraz rząd PO to odkręca, szerzej o tym pisałem w swoich postach i komentarzach, nie będę tu tego rozbudowywał) - i drugie - by promować rodzinę i rodzicielstwo - i tu wciąż zrobiono bardzo niewiele....
    Czy koniecznie chcemy zamienić się w Titanic?
  • @Jerzy Wawro
    Czy nie widzi Pan różnicy między moją argumentacją, a argumentacją powołanego przez Pana prof. Rybińskiego?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY